Kategoria: Opowiadania / Opowiadania

Moja książka

R.1
-Idź stąd bachorze!-krzyknął sprzedawca ,po czym rzucił garnkiem w głowie dziecka-I nigdy tu nie wracaj!
Po tych słowach właściciel zamknął dzwi a złodziej wytknął język i poszedł szukać swojego młodszego brata.
Chłopak ,którego wyrzucono ze sklepu nazywał się Nat.Miał on 12 lat i był sierotą jak jego brat.Ich matka zginęła
w wojnie tak samo jak ojciec.Nat był dość wysoki jak na swój wiek.Miał krótkie blond włosy i głęboko niebieskie o-
czy.
W wiosce ,w której mieszkali nigdy nie byli doceniani.Wszyscy ich popychali i rzucali,ponieważ ich matka(jak są-
dzo) zdradziła kraj(nie było to jednak prawdą).Nie mieli nikogo do opieki.Spali koło kosza na śmieci przykryci
papierami.Czasami spali pod dachem obory,po czym i tak byli wurzucani.Jedyną miłą osobą była pani Whitnei Crell ,
która czasami dawała chłopcom kawałek chleba lub szklanke wody.Sama nie miała a dużo pieniędzy.Ubrana była w starą
poszarpaną szmatkę i różową chuste na głowie ,ponieważ od roku chorowała na raka.
Wioska nazywała się Bliteum.Nie była jedną z największych ,ale całkiem spora.Większość domów była drewniana,cho-
ciaż zdarzały się kamienne dworki szlacheckie.Były tam trzy sklepy spożywcze i jedna restałracja ,do której prawie
nikt nie przychodził,ponieważ ceny były tam zabójcze.
Po pięciu minutach drogi Nat zauważył swojego młodszego brata-Codiego.Chłopak było rok młodszy od Nata,ale był ba-
rdziej uczciwy.Miał czarne włosy i brązowe oczy.Chłopak był zdziwiony widząc brata ,ponieważ ten niósł koszyk
pełen jedzenie i picia.
-Skąd to masz?-spytał zdziwniony Nat
-Byłem u pani Whitnei-tłumaczył Cody po czym przerwał mu brat
-I co z tym?Nie jest taka bogata aby nam dać tyle jedzenia.
-Nie dałeś mi dokończyć-mówił-Byłem tam i stał obok jakiś magnacin.Pani Whitnei opowiedziała mu naszą historie i
ze wzruszenia dał mi ten koszyk.
-Nie wiedziałem ,że są tu tacy ludzie.
-Mieszka tu od trzech dni-mówił Cody-Powiedział ,że mozemu u niego spać.Ma dwa pokoje dla gości.
-Troche to podejrzane-rozmyślał Nat drapiąc się po głowie.
-A niby czemu?
-Popatrz na zbieg wydarzeń-tłumaczył Nat-Wprowadził się tu nie wiem po co skoro od dziesięciu lat mamy wojne z Li-
twą.A do tego nie wolno nikomu wkraczać na ten teren ,oprócz żołnierzy.
-Myślisz ,że może pochodzić z Litwy?
-Pewnie tak.Ciekawe czy wiedział o naszej matce.Może próbuje nas otruć a jak to się nie uda to zabije nas u nie-
go w domu-mówił Nat po czym rzekł-Tylko nic nie jedz z tego koszyka.Po chwili odwrócił się do brata i zobaczył ,że
w budzi ma winogrono.
-WYPLUJ TOO!!!!!-powiedział Nat po czym rzucił się na brata ,próbując wziąść winogrono.Cody po dziesięciu sekundach
wypluł owoc.
-Czy pogieło ciebie?!_powiedział Nat ,a Cody nie odezwał się słowem.
-Lepiej sprawdźmy czy nie ma na nim trucizny.
-Ale jak?-spytał Cody.
-Może damy kawałek świni i zobaczymy co się stanie?
-Dobra ,ale ty jej to dasz-mówił Cody.
-Ok-powiedział obojętnie Nat a potem pobiegł w stronę obory ,która była na końcu wioski.Na miejscu mieli szczęście,
ponieważ były wypuszczone krowi,świnie i konie.Sprytnie i pocichu podeszli do świni i dali im kawałek gruszki.Od-
suneli się i patrzyli co się stanie.Po dwudziestu sekundach zobaczyli coś szokującego.Świnia poprostu zdechła.Prz-
puszczenia Nata się sprawdziły.Mieli zamiar uciekać ,ale gdy się obrócili zauważyli wściekłego farmera

Autor: Nikola  lat: 12
aneta
Data komentarza: 2013-02-12 12:47:50

Aż się dziwię, że to sama napisałaś, masz zadatki na dobrą pisarke sensacyjnych opowieści.
Pisz dalej. Powodzenia.

Skomentuj

Galeria rysunków - najnowsze
Galeria prac plastycznych - najnowsze

Najnowsze opowiadania



2