Kategoria: Opowiadania / Opowieści niesamowite

Mroczne dziecko: prolog

Nie, tylko nie to! Mężczyzna w czarnej pelerynie stał obrócony tyłem do ciemnych, drewnianych drzwi. Spod nich wypływała czarna mgła. W oddali słychać było dźwięczenie łańcuchów i szczekanie psów. Powietrze było ciężkie i mimo wysokiej temperatury mężczyźnie nie było gorąco. Wręcz przeciwnie. Czuł lodowaty chłód na swojej skórze, która ukryta była pod grubym materiałem płaszcza.
    Drzwi trzeształy, ale on zwlekał do ostatniej chwili. Nie chciał na to patrzeć. Widział już je przy porodzie. Czarne dziury zamiast oczu, twarz bezkształtna i czerwona, a z ust nie wydawały żadnego dźwięku. Dziecko, które nie miało prawa istnieć, ale również dziecko, które z upływem paru miesięcy stawało się piękniejsze od ludzkiego. Dziecko, które budziło strach, ale za razem było wielbione. Mroczne dziecko.
    Dawno temu tuż po wypędzeniu demonicznej Lilith z raju, która powiązała ona swoją krew z krwią anioła Azraela powstała istota gorsza od wszystkich. Powstało Mroczne dziecko. Nie miało ono żadnych dorych cech, rodziło się potwornie brzydkie, dorastając stawało się niezaprzeczalnie piękne. Mroczne dzieci rodziły się ze związków demonów, miało złe korzenie. Z każdymi nowymi narodzinami, anioły upadały. Mroczne dziecu były złe i mimo, że w ich żyłach płyneła anielska krew,to była ona zepsuta. Jeszcze nigdy żaden anioł nie związał się z Mrocznym dzieckiem. Robiły to demonice, które wiążały się z własnej woli z podobnyumi sobie. Kierowała nimi żądza, włdadza i moc.
    Od ponad czterech wieków nie było żadnego dziecka. Wszyscy myśleli że nie zdołali utrzymać lini. Jednak teraz mężczyzna mógł szczerze przyznać że bał się jak diabli. Proroctwo zapowiadało, że istota ta będzie ostatnia, ale i najgorsza ze wszystkich. Bał się jak diabli, ale to było jego zadanie. Miał go po prostu zabić. Zawsze rodzili się chłopcy co było dla niego korzystne. Miał tylko jedną szanse, musiał go zabić tuż przed oficjalnym założeniem mu pierścienia nieśmiertelości, która trwała do czasu, gdy urodzi się następny potomek, a w tym wypatku on, właśnie on, miał zniszczyć całą linie Mrocznych dzieci.
    Jego plan uwzglądniał też matkę i ojca będących przy porodzie. Razem ze swoją matką, która była aniołem zaplanował każdą minutę porodu. Na początku musiał zaznajomić się z ciężarną demonicą i zdobyć jej zaufanie. Dzięki temu został wybrany na ojca chrzestnego, a według tradycji, to właśnie on miał odebrać dziecko tuż po porodzie i doprowadzić Mrocznego do porządku, w czasie gdy matka dochodziła do siebie. A to wystarczy mu by zabić dzieciaka i uciec.
     Powoli obrócił się wokół własnej osi i popatrzył na drzwi. Wyciągnął rękę by je otworzyć. Drzwi rozjaśniły się trochę i kiedy właśnie sięgał do klamki otworzyły się skrzypiąc, a za nimi stała mała, delikatna kobieta. Spojrzał na nią z szacunkiem i pocałował dyskretnie je dłoń. Popatrzyła na niego w zdumienu i rozpoznała go. Ona sama była więzionym aniołem czystej krwi. Jej policzki pokryte były sadzą i brudem, a ubrania podarte. W jej wzroku ujrzał, że paniętała go. Był synem jej najlepszej przyjaciółki.
    -Uwolnie cię- rzekł cicho anielicy którą wali Ava- Obiecuję.
    Kobieta uśmiechnęła się o szepnęła coś po łacinie. Pokazała ruchem ręki że ma iść i zamknęła starannie drzwi.
    Mężczyzna powoli dodtarł do pokoju z którego słychać było straszliwe jęki. Wszedł do środka ściągająć płaszcz. Na wielkim łożu na środku pokoju leżała kobieta. Była demonem, to było pewne bo miałaciemne włosy i oczy, poza tym kusiła grzechem. Nawet mimo wielkiego brzucha wyglądała seksownie. Wokół łoża leżały świeczki. Nagle zapłoneły gdy demonica wydała z siebie przerażający krzyk.
    -Rodzi - szepną ojciec Mrocznego.
    W pokoju zrobiło się strasznie gorąco, żar buchał od strony ciała kobiety. Nikt jej nie pomagał. Leżała bezwładna na środku łóżka ze zgiętymi kolanami naga. Musiała sobie radzić sama. To decyduje o jej życiu. Jeśli ona przeżyje i urodzi dziecko pozostanie w wiecznej chwale, ale jeśli umrze, hańba dosięgnie jej rodzinę. Dziecku tak czy owak nic się nie stanie.
    Kobieta wiła się w bólu. Trwalo to dobre trzy godziny, kiedy wreszcie wydostała się jedna nóżka. W przypadku nadprzyrodzonych istot dziecko nie obracało się główką z dół tylko trwało w swej pozycji. Jedna ze służących aniołów podesza do kobiety z kocem i położyła jej na kolana, zasłaniając przych i nogi. Od tej chwili zaczęła się walka o jej życie.
    Ojciec dzieka prztrzył mętnych wzrokiem po pomieszczeniu. Skóre miał zmaszczoną i starą. Kiedy tylko jego potomek otrzyma pierścień ojciec umrze a jego ciało zniknie zamieniając się z popiół.
    Chrzestny stał w bezruchu z nieruchomą twarzą. Chcial już to zakończyć. Jak najszybciej.
    Właśnie wtedy kobieta na łóżku popatrzyła na nich w zdumieniu i zapadła w wieczny sen z którego nigdy się nie obudzi. Umarła, ponosząc hańbę. Mroczny leżał pod kocem i ruszał rączkami, a jego obowiążkiem było zanieść go do nastęnego pokoju i oczyścić.
    Owinął go w koc by nie widzieć jego twarzy i ruszył do pokoju. Gdy tylko zamknął za sobą drzwi usłaszał dźwięk, który przekresilił całe jego życie. Mroczny zaśmiał się cienutkim głosikiem. Mężczywna niewiele myścąc położył go na blacie i zdjął z niego koc.
    Poczuł uciśk w gardle. To niemożliwe, pomyślał, jasna cholera, to niemożliwe!
    Przed nim leżała najpiękniejsza istota jaką w życiu widział. I co najbardzardziej go zaskoczyło i wkurzyło? Ta istota była płci żeńskiej. Była pieprzoną dziewcznką!
    Nie mógł jej zabić patrząc w piękne, zielone oczy, które lśniły patrząc na niego. Po prostu nie mógł.
    W tym momęcie ktoś zapukał i wszedł do sali. Nie próbował nawet przykryć dziecka. Usłyszał tylko cichy głos Avy.
    -Los się dopełnił - powiedziała patrząc na dziewczynkę - Najgorsza istota ostała wysana na świat. Zabij ją- powiedziała po chwili.
    Jasna cholera, dobrze wiedział, że nie może zabić dziecka i nie rozumiał dlaczego najgorszą istotą na ziemi okazała się dziewczyna. Wiedział też że musi ją stąd zabrać. Jak najszybciej.
    Spojrzał na Avę i zawiną dziecko w koc.
    -Dlaczego niby ona jest taka zła? -sspytał.
    Awa wciąż patrząc mu głeboko w oczy sięgnęła ręką pod kocyk i wyjęła rączkę dziecka po czym zacisnęła oczy i powiedziała.
    -Bo jest aniołem.
    On jednak nie zrozumiał, ale nie miał czasu na wyjaśnienia. Chwicił dziecko na ręce po czym patrząc na Avę rzekł:
    -Wrócę, obiecuję.
    I zanim zdąrzyła cokolwiek powiedzieć skoczył w ciemność uciekając w nieznane.

Autor: Madziaalena  lat: 14

Skomentuj

Galeria rysunków - najnowsze
Galeria prac plastycznych - najnowsze

Najnowsze opowiadania



2