Kategoria: Opowiadania / Opowiadania

Z ekologią za pan brat (praca konkursowa)

Trwał radosny poranek. Krzyk dzieci było słychać zza okna, a wszystko układało się pięknie. Mała Laura bawiła się ze swymi rówieśnikami, 12 letni Marcin z kolegami straszył kury sąsiadów , a najstarsza z rodzeństwa Aneta rozmawiała z kolegą przez telefon. Jedynie w kuchni, gdzie słynny w wiosce budowlaniec, pan Władysław, gotował z pewnością nie zbyt dobry obiad, panował smutek. Spadające z kranu krople wody złościły go nadzwyczajnie, a słońce raziło mocno w oczy. Do kuchni weszła Laura. Widocznie wybawiła się już wystarczająco i przyszła odsapnąć. Podniosła wzrok ku garnczku, który mieszał jej ojciec.
- Flaki ? - spytała znużona sprawą zupy.
- Tak, ale obiecuję, że dziś mi wyjdą – mówił budowlaniec.
- Obiecanki, cacanki. – mówiła znając dobrze umiejętności kulinarne ojca. - Zabierzesz mnie ze sobą do pracy ?
- Nie – odpowiedział stanowczo
- Proszę – przekonywała
- Nie – ojciec trzymał swego, nie lubił dyskutować z Laurą, wiedział iż odziedziczyła po nim talent do przekonywania.
- Ale, tato...
- Bez dyskusji. - przerwał jej.
- Hmm!!! – zezłościła się i przedrzeźniając go, odeszła do pokoju Anety.
Zastała siostrę samą...z telefonem.
- To co, jutro do kina ? - mówiła Aneta do telefonu.
- Dobra, przyjadę po ciebie o ósmej – dało się słyszeć głos z telefonu.
- To cześć – cała w rumieńcach Aneta odwróciła się do Laury
- A ty tu po co ? - rumieńce zeszły jej z twarzy, na ich miejscu powstał grymas.
- Aneta się zakochała, Aneta się zakochała... - śmiała się dziewczynka
- Przestań – grymas zmienił się w groźną minę, przez co dziewczynka przestała śmiać się z siostry.
- Dobra.....zabierzesz mnie do lasu? Chcę znów zobaczyć pąki kwiatów, poczuć zapach zieleni, posłuchać jak szeleszczą liście....
- Nie. Nie wiem w ogóle co cię tak ciągnie do tego lasu, nie i koniec – przerwała jej Aneta.
- Proszę – oczy Laury błyszczały niczym gwiazdy na niebie, jej włosy falowały jak szeleszczące liście drzew, twarz wyglądała na delikatną, gładziutką. To właśnie ona odziedziczyła po swej matce kobiecość, której brakowało Anecie, lecz nawet zazdrosna o urodę siostra nie zdołała odmówić Laurze.
- …..ja ci nie pomogę......ale spytaj Marcina.
- Dzięki, dzięki, dzięki!!!
Dziewczynka nade wszystko kochała las, lecz jej rodzeństwo nie widziało w nim nic szczególnego. Aneta widziała tylko stertę drewna, a Marcin odkąd ojciec go tam zabrał nienawidził błota, drzew, zieleni, błota, krzewów, zwierząt, błota, a nadzwyczajnie błota!
Laura, zaś kochała w nim zapach wiosny, gdy chodziła po trawie starała się nie zdeptać nawet najmniejszego stworzonka, a kiedy zobaczyła, że jakiś żuczek przewrócił się na plecy, od razu go podnosiła i ustawiała w pożądanej pozycji. Nikt nie wiedział, dlaczego się tak troszczyła o przyrodę. Zawszę segregowała śmieci w odpowiednie pojemniki i pamiętała o oszczędzaniu wody. Cały jej sekret tkwił w tym, że mama zawsze zabierała ją do lasu, na pewnego rodzaju wycieczkę. Zrywały wtedy kwiatki, które nie były pod ochroną, zbierały grzyby (oczywiście jadalne), bawiły się cały dzień razem na łonie natury.     Niestety matka Laury, Anety i Marcina, odeszła, kiedy Laura miała 3 latka. Od tego czasu pan Władysław, chcą zapomnieć o żonie, podjął się pracy jako budowniczy. Pracował w lesie, wycinał drzewa, a mimo to Laura zawsze chciała, żeby zabrał ją do pracy. Dziewczynka czuła niedosyt każdego roku, ponieważ, np. nie pomogła ptaszkom przetrwać zimę i nie wybudowała z tatą karmnika, nie zaoszczędziła wystarczająco dużo wody, albo jej rodzina nie posegregowała śmieci tak jak należy. Biedna dziewczynka jedyna w domu była z ekologią zaprzyjaźniona, a rodzeństwo miało gdzieś przyjaźń siostry.
- Marcin, chodź na chwilkę – wołała, stojąc przed domem.
- Poczekaj! - krzyknął brat zajęty płoszeniem kur.
- Nie poczekam, przyjdź tu natychmiast – dziewczynka uczyła się od matki, jak zmusić brata by jej wysłuchał.
- Ani mi się śni! - krzyczał dalej Marcin
- Jak tak, to powiem twoim kolegą, że kochasz się w Karolinie! - krzyczała
- Ja się w niej nie kocham, tylko.....
- Ale twoi koledzy nie muszą znać prawdy – przerwała mu wiedząc iż tym razem przyjdzie i przyszedł.
- No to, czego chcesz? - spytał zdyszany.
- Żebyś zabrał mnie do lasu – mówiła.
- O nie, nie, nie. Nie mam czasu...
- To powiedzieć twoim kolegą, że się kochasz w Karo...
- Ja się w niej nie kocham, jest brzydka, jest kujonem, jest brzydka i co mam ci jeszcze powiedzieć – tłumaczył się chłopiec.
- Ale twoi koledzy nie muszą znać prawdy – mówiła swoje dziewczynka.
- Ale......ach.....ty.......niech ci będzie, ale tylko dlatego, że powiedziałabyś kolegą
- I tak wiem, że mnie kochasz – i jak zwykle Laura wyszła na swoim.
Po południu Laura już zrywała kwiaty, a Marcin jak zwykle się nudził.
- Co ty w tym widzisz? Tylko ubrudzić się można – zagadał w końcu Marcin.
- Widzisz to małe drzewko? - wskazała na nie wyrośniętego przekrzywionego dęba.
- Tak, widzę – spojrzał na nie ( chyba po raz pierwszy) z zaciekawieniem.
- Na razie jest małe, ale kiedyś będzie jak tam ten dąb – wskazała na prawie 1 000 letnie drzewo.
- I co w tym takiego nadzwyczajnego?
- To, że jak człowiek rośnie. A widzisz ten kwiatek? - spytała ponownie Laura.
- Tak, widzę
- To jest mimoza, kiedy ją dotknę jej płatki stulą się – oznajmiła.
- Co to ma do rzeczy?
- Jak człowiek jest delikatna – odparła po czym wskazała na wiewiórkę. - Widzisz ją?
- Tak, widzę
- Zimą zbiera jedzenie i zakopuje w ziemi
- I co z tego?
- Jak człowiek zbiera jedzenie – odparła o czym dodała – teraz rozumiesz, przyroda jest jak człowiek, a skoro jest jak człowiek to ma uczucia. Mama mnie tak uczyła. Kiedy się z nią zaprzyjaźnisz, jako przyjaciel powinieneś jej pomagać, czyli segregować śmieci, oszczędzać wodę i tak dalej. Natomiast, jeżeli ją odtrącasz i jej nie pomagasz, to tak jakbyś skrzywdził tego kto daje ci żyć – oznajmiła.
- Ale przyroda nie odbierze mi życia – tłumaczył Marcin
- Może i nie teraz ale, jeśli ludzie przestaną się o nią troszczyć, lasów nie będzie, a drzewa zostaną wycięte, to zginiemy z niedoboru tlenu – mówiła
- A co z segregowaniem śmieci?
- Powodują zanieczyszczenie środowiska – tłumaczyła.
- A cha. W takim razie masz rację. Skąd ty to wszystko wiesz?- spytał z niedowierzaniem Marcin.
- Wiem od mamy - wzdychnęła na myśl o beztroskich latach razem wśród drzew.
- Nie martw się, a teraz chodźmy już do domu – objął ją czule, czując ten sam ból.
Kiedy wrócili zastali siostrę samą w domu. Płakała.
- Co się stało? - spytała Laura.
- Odwołał randkę – wykrztusiła Aneta.
- To nie twoja wina, że jesteś tak brzydka – dogryzał siostrze Marcin, niezwykle to lubił.
- Przestań – warknęła na niego Laura. - co mówił?
- Że przeprasza, ale wcześniej umówił się z Adą. Jak ja jej nienawidzę!!!
- Przecież to twoja najlepsza przyjaciółka? - mówił Marcin ze zdziwieniem.
- Tak, ale odbiła mi chłopaka, teraz to mój wróg – tłumaczyła Aneta.
- No wiesz zdarza się. Ja kiedyś w przedszkolu się ożeniłam, a potem kiedy mieliśmy już dwie córki i syna, to przyłapałam go z koleżanką i musiał być rozwód. Moje dzieci z trudem to przeżyły – mówiła Laura.
- Daj spokój Laura, przecież te „twoje dzieci” to lalki, a ślub był tylko częścią zabawy w „rodzinę”. Kiedy byłem w przedszkolu dziewczyny zawsze chciały się w to bawić. Do dziś mam o tym koszmary – opowiadał Marcin.
- Nie zmieniajcie tematu. Hellow!!! ja tu cierpię!!! - krzyczała Aneta.
Tak skończył się pierwszy dzień rewolucji w tym domu. Minął rok. Marcin zaczął się interesować przyrodą i pomagał siostrze. Aneta znienawidziła Adę, a Laura zadowolona z postawy brata, postanowiła przez następny rok, nakłonić Anetę ku temu samemu. Razem z bratem i siostrą chodziła do lasu każdego dnia, a pan Władysław dziwił się jak ich do tego przekonała. Nastał luty. Trawę zdobił śnieg, a Laura nade wszystko chciała zrobić karmnik. Pomogło jej w tym rodzeństwo. Razem obserwowali jak ptaszki do niego przylatują i jedzą ziarenka. Aneta przez tą zimę zapomniała o wszystkich sprawach, które powinny interesować nastolatkę. Marcin odpoczął od ganiania kur i innych zwierząt sąsiadów, a także nakłonił kolegów do wspólnych spacerów po lesie. Laura, zaś przez tą zimę czuła się spełniona, lecz ukrywała coś przed rodzeństwem, najlepsze chciała zostawić na koniec.
- Pójdziemy dzisiaj do lasu? Chciałam wam pokazać takie jedno miejsce – spytała rodzeństwo dziewczynka.
- Dobrze, ale wieczorem, umówiłam się z Gośką, że pójdziemy na ten film z tym przystojnym aktorem – mówiła Aneta.
- Mi pasuje, to co o 17? - spytał Marcin.
- Może być – odparły siostry.
Wieczorem Laura zaciągnęła ich przed wielką „bramę” drzew. Niczym przed wejściem do śnieżnego zamku królowej zimy, stanęli, nie mogąc się napatrzeć.
- Laura....co to jest? - spytała Aneta.
- To jest, jak ja to nazywam, zimowy zamek – odpowiedziała dumnie.
- Będziemy tu tak stać czy wchodzimy do środka? - spytał Marcin.
- No jasne, że wchodzimy – odparła Aneta.
    Zamek był niesamowity! Drzewa uginały się pod ciężarem połączonych między nimi soplami lodu, co przypominało żyrandol. Dzieci chodziły po licznych „komnatach”, z których najbardziej niesamowita była „sala tronowa”. Podłoże tam nie było w śniegu, lecz w szronie, żyrandol był ogromny, a tron składał się z krzewów pokrytych śniegiem. Na rodzeństwie Laury największe wrażenie wywarły drzewa, które pokryte śniegiem pięknie komponowały się z resztą zamku. Nagle Aneta posmutniała.
- Hmm.... jak tu pięknie – mówiła jakby kpiąc.
- O co chodzi, Aneta? - spytał troszkę zdziwiony Marcin.
- O to, że cokolwiek byśmy nie zrobili to i tak ten las zostanie wycięty – mówiła.
- Co?! - nie dowierzała Laura
- Jak to? - pytał Marcin.
- Tata mi mówił, że go wytną. Tyle piękna się zmarnuje – oznajmiła Aneta.
- Nie pozwolę mu na to. Za dużo serca mu poświęciłam, za dużo czasu. To nie może tak się skończyć – płakała Laura.
- Nic nie zrobisz, taty się nie przegada – mówiła Aneta.
- Zawsze jest rozwiązanie. Spróbujmy przekonać tatę!!! - powiedział Marcin.
- A, co jeśli się nie uda? - spytała Aneta.
- To położymy się naprzeciw buldożerom! - krzyknął Marcin.
- Tak! - poparła brata Laura.
- Co ty na to siostro? - spytał chłopiec.
- Wchodzę w to! - odparła Aneta.
    Następnego ranka, zaczęła się dyskusja. Laura opowiadała całą naukę jaką przekazała jej matka. Lecz na próżno zdały się ich prośby. Pan Władysław uporczywie odmawiał, przez co dzieci musiały podjąć inne środki, bardziej stanowcze, ale i ryzykowne. Ile sił w nogach biegli do lasu. Mijali drzewa, krzewy, kwiaty, wszystko co kochali, wszystko co piękne miało zostać tak po prostu zniszczone. Znaleźli miejsce, gdzie miała odbyć się budowa. Przywiązali się do drzew: Aneta do wielkiego dębu, Marcin do nieco mniejszego klonu, a Laura do małej sosny, którą kiedyś zasadziła z mamą. Rozwiesili też między drzewami plakat, zrobiony ze starego hamaku, na którym widniał napis „Nie niszczcie przyrody, to ona daje nam tlen!!!” . Tak przyszykowani czekali na budowniczych. W końcu przyszli. Uzbrojeni w koparki nie mogli uwierzyć w to co widzą. Nadszedł ojciec dzieci. Inni budowlańcy tłumaczyli mu, że zwolnią go jeśli nie wytnie tego lasu, ale on ich nie słuchał. Wtedy liczyło się tylko dobro dzieci. Odwiązał ich i zaprzestał budowy.
    Dalsze losy rodzeństwa wiodły się znakomicie! Pan Władysław odszedł z pracy i założył własną fundację charytatywną na rzecz lasów, której nazwa brzmiała „Z ekologią za pan brat”. Dzieci pomagały ojcu z tym przedsięwzięciem jako wolontariusze oraz namawiali przyjaciół do pomocy. A co z lasem? Został on objęty ochroną parku narodowego. Powinniśmy brać przykład z dzieci, które nie tylko pomogły przyrodzie, ale też wzajemnie się zbliżyły. Segregujmy śmieci, oszczędzajmy wodę i energię oraz budujmy karmniki. Może nam też to wyjdzie na lepsze, tak jak wyszło to im. No i przede wszystkim bądźmy z ekologią za pan brat!!!!

Autor: Pajka  lat: 12
Mucha
Data komentarza: 2011-04-27 20:07:17

No i co ja tu mogę powiedzieć... Super, pięknie, cudownie, rewelacyjnie, wspaniale, doskonale! Życzę 1 miejsca!
Pysia
Data komentarza: 2011-05-01 12:30:00

Doskonale łączysz w opowiadaniu elementy bajkowe z codziennością . Interesujące opowiadanie :)))
Pajka
Data komentarza: 2011-05-01 13:34:18

Dziękuję za komentarze
Olka
Data komentarza: 2011-05-03 11:20:24

Masz bogaty zasób słów,wspaniale budujesz zdania co ja tu jeszcze mogę wymienić?
Prawdziwa z Ciebie pisarka!ŻYCZĘ 1 MIEJSCA!
Elena
Data komentarza: 2011-05-10 16:58:32

Piękniex100!! A może nawet i więcej!!! Naprawdę masz talent!!!
buziaczek
Data komentarza: 2011-05-10 17:07:41

Czytało mi się Twoje opowiadanie Pajko bardzo przyjemnie. Czy Ty też jesteś miłośniczką przyrody?[ANIA]
Pajka
Data komentarza: 2011-05-11 21:09:15

Bardzo dziękuję za kometarze!!!
Aniu, tak jestem miłośniczką przyrody i jak narazie z konkursów to chyba, ten o przyrodzie, najbardziej przypadł mi do gustu!
buziaczek
Data komentarza: 2011-05-12 00:02:58

Obie z JolciÄ… trzymamy za Ciebie kciuki. Mamy nadziejÄ™, ĹĽe Twoja praca wygra!!! [ANIA]
afarba
Data komentarza: 2011-05-12 11:42:38

Kurcze, ale świetnie napisane! Zapominamy zaglądać na opowiadania, ale poprawimy się, obiecuję :)
Pajka
Data komentarza: 2011-05-12 18:15:38

Dzięki za komentarze!!!!!!!!!!!!
Pajka
Data komentarza: 2011-05-23 13:59:57

Niestety nic nie udało mi się zająć :-( Ale dzięki za wsparcie komentarzami! ;-)
Pysia
Data komentarza: 2011-05-23 16:30:26

Pajko , nie ma się czym przejmować . To,iż się komuś nie spodobało nie znaczy , że praca jest zła . Najważniejsze , by się nie poddawać i dalej robić swoje :)))) Tak więc trzymam kciuki za rozwój Twojego talentu ! :))))
Pajka
Data komentarza: 2011-05-23 20:27:25

dziękuję za słowa otuchy Pysiu :-) a czy ja mówiłam, że się poddaję ? Mam gdzieś co myślą o mojej pracy inni ( w sensie, że nie przeszkadza mi to, że komuś się nie podoba) ważne, że mi się podoba i jestem z niej dumna, prawda?
Pysia
Data komentarza: 2011-05-24 08:00:41

Widzę ,że masz prawidłowe podejście do sprawy :)))))
Pajka
Data komentarza: 2011-05-24 15:41:15

W końcu takie życie, nie?

Skomentuj

Galeria rysunków - najnowsze
Galeria prac plastycznych - najnowsze

Najnowsze opowiadania



2