Kategoria: Opowiadania / Opowieści niesamowite

Trzy Życzenia Króla Zenobiusza Wielkiego (praca konkursowa)

Dawno, dawno temu..., a może nie tak dawno, za siedmioma górami..., a może i ośmioma, żył król. Był on chciwy, podstępny i arogancki, a zwał się - Zenobiusz. Miał kochającą żonę Elizę i utalentowaną córkę Anastazję. Mimo iż miał dwie piękne kobiety i wspaniałe królestwo, marzył mu się zamek ze złota, firany wyszywane perłami, żyrandol z diamentów, podłoga ozdabiana srebrem, w trzech słowach pałac ze snów. Lecz za każdym razem kiedy czyhał na bogactwo, jego plan nagle stanął w gruzach. Zenobiusz skrywał w sobie to marzenie przez wiele lat, Eliza i Anastazja nic nie wiedziały. Wszystko toczyło się tak samo każdego ranka, każdej nocy, aż w końcu królowi przytrafiła się nie lada przygoda. Pewnego ranka Zenobiusz postanowił wybrać się do serdecznego przyjaciela Henriego. Kiedy był już pod jego domem, zobaczył, że coś wystaje z ogródka. Rzecz przypominała sztabkę złota, a króla kusiło, by wyciągnąć po nią rękę. Lecz nie zrobił tego, gdyż wiedział, że Henry nie przyjmuje spóźnialskich gości. Kiedy tylko zobaczył starego druha, opowiedział mu o tajemniczym odkryciu. Ten nie chciał w to wierzyć, ponieważ swój ogródek znał doskonale. Jednakże ciekawość była silniejsza, więc poszli to sprawdzić. Król zaprowadził go do miejsca, gdzie faktycznie wystawało złoto. Henry nie okazał się jednak przekonany. Przyjaciel pomógł Zenobiuszowi wyciągnąć błyszczącą, ozdabianą... skrzynię !!! Król cisnął na ziemię przedmiot, który z bliska przypominał tanią podróbkę. Henry uśmiechnął się ironicznie i pożegnał się z przyjacielem. Zenobiusz już miał wracać, kiedy to ze skrzyni zaczął wylatywać dym. Różowy, pachnącym bogactwem i biedą dym. Królowi ślinka ciekła, kiedy przelatywał mu koło nosa nie lada zapaszek. Zjawisko to ciągle dziwaczało, gdyż z dymu zmieniło się najpierw w kwiat, potem w koronę (dokładnie taką jaką król nosił na sobie tyle że, piękniejszą), lecz najbardziej zszokowała Króla postać małego smoczka. Władca dotknął go, a ten uśmiechnął się szyderczo i uderzył króla z całej siły w twarz.
- A uu!! To boli!!! - krzyknął Zenobiusz.
- Przepraszam, myślałem, że chcesz ze mną walczyć, a nie moja wina, że mam nadludzką moc – odpowiedział smoczek zgrywając niewiniątko
- A, kim ty właściwie jesteś? - spytał król.
- Nazywam się Duduś, synek Augustyny i Teofila, smok – odpowiedział Duduś.
- Jak znalazłeś się w tej skrzyni? - spytał Zenobiusz.
- Tatuś miał się mną opiekować , ale wyrwał się z gniazda, a ja wypadłem. Wtedy jakaś pani mnie znalazła i w niej zamknęła – powiedział Duduś.
- A cha, czy smoki mają jakąś szczególną moc? - spytał Zenobiusz.
- Tak, potrafią wyczarować sobie co chcą, mogą też zmieniać kształty. Jeśli pomożesz mi znaleźć dom i mamę, spełnię trzy twoje życzenia - oznajmił Duduś.
- Dobrze, z chęcią skorzystam z twojej propozycji. Choć ze mną do pałacu, zamieszkasz tam tymczasowo - odpowiedział Zenobiusz.
- Jak się nazywasz, masz koronę jesteś królem? - spytał Duduś.
- Tak, jestem królem i mam na imię Zenobiusz - odpowiedział król.
- A i jest coś co powinieneś wiedzieć, nikt poza tobą nie może mnie tak zobaczyć - oznajmił Duduś.
- No to przemień się w jednego z moich doradców, w końcu masz nadludzką siłę, wielkie rzeczy.
- Racja – i już przed królem stał wyrafinowany młodzieniec odziany, jak to przystało na doradcę króla, w drogie (jak na to królestwo) ubranie.
Poszli zatem do pałacu, a król jak tylko wrócili wykorzystał pierwsze życzenie smoka. Otóż zażyczył sobie bogactwa, największego na świecie, chyba tego najbardziej pragnął. Ale nic się nie stało. Król myślał, że Duduś go okłamał. Postanowił nic nie mówić, aż do następnego ranka. Nazajutrz zszedł na śniadanie. Czekając na żonę i córkę, zajadał swoje ulubione płatki czekoladowe. Kobiety jednak nie przychodziły. Zniecierpliwiony zajrzał do kuchni, a wzrok jego nagle zwariował na punkcie ujrzanego obrazka. Zobaczył on bowiem... wielki worek złota, a tuż obok oślepioną Anastazję i leżącą na podłodze, zemdlałą Elizę. Wyszedł na zewnątrz i ujrzał zamek jak ze swoich snów – te firanki, podłoga, żyrandol. Zajrzał do swojej szafy, a tam same piękne stroje ozdobione w szafiry i rubiny. W końcu zobaczył swoją koronę... ta lśniła bogactwem jak nigdy. Nie marnując czasu, król pobiegł do smoczka, ale nie po to by mu podziękować, lecz zadać mu kolejne życzenie do wypełnienia.
- Witaj królu, czy znalazłeś już moją mamę? - spytał pełny nadziei Duduś.
- Jeszcze nie, ale znajdę ją, gdyż jestem już na dobrym tropie - skłamał.
- Po co, więc przyszedłeś?– spytał smoczek znając odpowiedź.
- Chciałbym, by wszyscy mnie szanowali jako króla - powiedział i uciekł gdzieś. Zawiedzionemu smoczkowi pozostało tylko patrzeć jak biegnie licząc, że zawróci i powie „dziękuje”.
Nazajutrz Zenobiusz został obdarowany darami na jego cześć. Zyskał też przydomek „Wielki”. Smoczkowi smutno było patrząc jak traci przyjaciela, za którego uważał Zenobiusza. Widział też, jak zatroskana królowa i córka rozmawiają o coraz to gorszych rządach i despotycznej władzy króla.
- Zatracił się w swoim bogactwie na dobre córeczko – mówiła Eliza do Anastazji.
- Mamo, dlaczego nie może być tak jak dawniej? – spytała Anastazja.
- Myślę, że nie mamy na to wpływu. Przestałyśmy być dla niego ważne – rzekła królowa i odeszła.
Wiele dni i nocy król rozkoszował się - jak to nazywał – „prawdziwym życiem”. Stał się zarozumiały, wstrętny, opryskliwy i prawie całkiem stracił swoje poczucie humoru. Myślał, że on jeden jest najważniejszy i ma wszystko, co potrzebuje, lecz nie wiedział, iż stracił coś najcenniejszego – rodzinę!!! Anastazja rosła na piękną młodą damę, a Eliza zawracała niejednemu lordowi w głowie. Król jednak zmieniał się na coraz, a coraz to gorsze. Nie zauważał nikogo oprócz siebie i gdyby mógł dawno wyrzuciłby smoczka z pałacu. Trzymał go tu tylko dla ostatniego życzenia, nad którym myślał już kilkanaście lat. Przez cały ten okres, wykorzystywał naiwność Dudusia i kłamał, że lada dzień znajdzie jego mamę. Po wielu latach, kiedy to sam się zestarzał, Anastazja wyszła za mąż, Eliza coraz to więcej czasu spędzała z Henrym, a smoczek stał się smokiem, król wymyślił ostatnie życzenie. Podszedł do Dudusia.
- Wreszcie po tylu latach wiem o co cię prosić, chcę żebyś pokazał mi moją przyszłość – rzekł.

Smok rzucił na niebo jakiś pył, a gwiazdy przedstawiły to, co czekało Zenobiusza za kilka lat. Król jak z obrazka, sam siedział na tronie, a miejsca po bokach które zajmowały córka i żona, zostały wyniesione z pałacu. Smutny był tam Zenobiusz. Nagle zmienił się obraz, władca ujrzał Elizę z Henrym na ślubnym kobiercu.
Zobaczył też Anastazję, która płakała, widząc szczęście matki. W tym momencie wszystko zniknęło. Chciał cofnąć to, co przez te lata sobie zażyczył, by znów mieć żonę i córkę za najlepsze przyjaciółki, ale smoczka nie było! Wtedy Król spojrzał na swoje ręce. Zobaczy je porośnięte zieloną sierścią z wystającymi, długimi, odrażającymi pazurami. Widział w nich łapy potwora, którym stawał się przez ten czas. W jednej chwili stał się obłąkany, samotny, zły sam na siebie. Chwiał się, miał dreszcze i zawroty głowy– przerażała go przyszłość. Z trudem podszedł do lustra. Spojrzał w nie i zobaczył kudłaty, okropny łeb. Był porośnięty sierścią, oczy miał pająka, zęby wilka, uszy jak u osła. Kiedy krzyczał sam do siebie nie wiedząc, co się z nim dzieje, zjawił się Duduś, który uspokoił go, mówiąc, że to wyobraźnia płata mu figle.

- Królu Zenobiuszu Wielki – zaczął smok – jeśli chcesz odwrócić życzenie, musisz znaleźć moją mamę, gdyż tylko ona to potrafi – rzekł i zniknął.

Władca choć zaniepokojony wziął to sobie mocno do serca . Przemierzył pustynie, rzeki, lasy, miasta, aby dostać się na koniec świata, gdzie mieściła się siedziba smoczycy, by znów odnaleźć szczęście w życiu. Podczas tej podróży przydarzyło mu się wiele przygód. Kiedy w końcu znalazł smoczycę Augustynę, tak do niej rzekł:
- Wiem, że przez chciwość stałem się okrutnym człowiekiem, a co najgorsze przez lata oszukiwałem twojego syna, który mi bezgranicznie ufał. Mogę tylko powiedzieć „przepraszam”. Zrozumiałem, że wolę być biedny i szczęśliwy niż żyć w samotności. Jeżeli cofniesz moje życzenia, obiecuję, że będę mądrym i sprawiedliwym Władcą, a w moim Królestwie będzie panować porządek , dostatek i troska o poddanych.
- Och... zgoda, ale jeżeli nie spełnisz swojej obietnicy pogrążysz się w samotności - postawiła warunek matka Dudusia.
- Zgoda - rzekł uradowany król.
A więc znalazłeś szczęście w życiu, rodzinę, przyjaciół. Zanim spełnię twoją prośbę proszę o jedno, pamiętaj że pieniądze szczęścia nie dają.

Wtem zjawił się smok. Augustyna przytuliła go oraz oznajmiła :
- Po tylu latach znów się spotykamy.
- Tak mamo, już nigdy cię nie opuszczę – powiedział Duduś, a łezka spłynęła mu po twarzy.

    Tak kończy się ta historia. Mama Dudusia spełnia życzenie króla. Zenobiusz żył szczęśliwie jeszcze długo, a Eliza i Anastazja razem z nim. Smok odnalazł upragnioną rodzinę, a król często ich odwiedzał, jakoż smok okazał się jego przyjacielem. W baśni tej jest też pewien morał. Jak to mówiła Augustyna :
Pieniądze szczęścia nie dają.

Autor: Pajka  lat: 12
Mucha
Data komentarza: 2011-04-20 12:52:39

Przepiękna opowieść. Myślę, że wygrasz 1 miejsce! :)
Pajka
Data komentarza: 2011-04-20 19:32:53

Bardzo dziękuję. Nie wiem czemu, ale strasznie przedłuża się ten konkurs!
Pysia
Data komentarza: 2011-04-22 19:40:33

Ja również życzę pierwszego miejsca :)
Olka
Data komentarza: 2011-04-27 17:04:04

Straszliwie mnie to wciągnęło!Życzę pierwszego miejsca!!
Pajka
Data komentarza: 2011-05-12 18:16:19

Dzięki!!!!!!!!!!
Pajka
Data komentarza: 2011-05-12 18:16:19

Dzięki!!!!!!!!!!
buziaczek
Data komentarza: 2011-05-13 22:37:55

Niezwykle ciekawa, wzruszająca i pouczająca historia.Brawo! [ANIA]
Pajka
Data komentarza: 2011-05-15 14:14:10

Dzięki
afarba
Data komentarza: 2011-05-16 19:07:39

Bardzo wciągająca opowieść, wygrałaś?
Pajka
Data komentarza: 2011-05-17 13:53:52

Dziękuję i jeszcze ten konkurs nie został roztrzygnięty. Nie wiem czy w ogóle będzie....

Skomentuj

Galeria rysunków - najnowsze
Galeria prac plastycznych - najnowsze

Najnowsze opowiadania



2