Aktualności


Dzieci zdolne i niezdolne  [2010-01-15]

    Zdolności plastyczne dzieci — to temat interesujący dla wielu rodziców. Jeżeli dziecko garnie się do rysunków, jeśli z własnej woli poświęca dużo czasu na te zajęcia, to naturalne będzie pytanie, jakiej miary są jego osiągnięcia — zwyczajne, rzadko spotykane czy może wybitne. I dalsze pytania — jak postępować z dzieckiem bardzo zdolnym, jak rozwijać jego możliwości, jak ułatwić zdobycie sławy ?
    Spróbujmy wyjaśnić sprawę od strony pedagogicznej, wychowawczej. Zacząć trzeba od tego, że nauka nie ma dotąd pewnych sposobów, by mierzyć zdolności plastyczne dziecka, a cóż mówić o tym, by przewidzieć niechybnie ich rozwój.
    Można jednak wskazać właściwości, które człowiek musi mieć, aby poważniejsze osiągnięcia artystyczne w plastyce były możliwe.
    Jak w każdej dziedzinie sztuki, konieczna jest wrażliwość zmysłów, w tym przypadku wrażliwość na doznania wzrokowe. Tę wrażliwość widzenia można kształcić i rozwijać, ale nie wszyscy, jak wiadomo, przynoszą jednakowe dyspozycje na świat; są między ludźmi urodzeni wzrokowcy, którzy więcej v/rażeń niż inni odbierają przez patrzenie. Ludzie tego pokroju osiągają często wiele zadowolenia jako miłośnicy sztuk pięknych, a jeżeli zajmą się teorią sztuki, mogą zostać doskonałymi znawcami, właśnie z powodu zainteresowania i wrażliwości na wszystko, co widzialne, ale nie wszycy z nich mogą zostać artystami.
    Artysta plastyk jest nie tylko miłośnikiem sztuki, jest też twórcą, człowiekiem, który to, co czuje i co myśli, wyraża przez nowe układy form widzialnych: kształty i kolory.
    Twórczość artystyczna bierze początek z zachwytu nad światem albo z niechęci i negacji. Może być wyznaniem miłości lub protestem, ale jest niemożliwa bez uczucia, choćby zawierała wiele spekulacji umysłowej. Z każdą twórczością związane jest powstawanie nowych form, prawdziwe dzieło sztuki jest zawsze nowe, ma w sobie coś zdumiewającego, co pojawiło się pierwszy raz. Według słów Arystotelesa „wszelka sztuka łączy się z powstawaniem i wynalazczym wymyślaniem tego, by powstało coś z rzeczy, które mogą być i nie być i których źródło tkwi w wytwarzającym, a nie w wytworze".
    Oprócz wrażliwości wzrokowej, żywych uczuć i twórczego umysłu ważne jest rozmiłowanie w pracy. Praca ta jest, w najgłębszym nurcie, bezinteresowna, bywa największym szczęściem, ale także nieodpartą koniecznością; bez uprawiania sztuki prawdziwy artysta nie widzi wartości życia. Tylko wytrwała praca może dać twórcy dojrzałość i sprawić, że jego dzieła będą dziełami sztuki.
    
Tudna ocena zdolności dziecka

    Dlatego trudno jest orzec, czy dziecko ma talent i czy może zostać w przyszłości artystą. Niełatwo jest nawet ocenić słusznie zdolności plastyczne dzieci.
    Najpierw trzeba przypomnieć, że rysowanie, malowanie i lepienie są to właściwe dla młodszych dzieci sposoby wypowiadania myśli i uczuć, zanim jeszcze potrafią wyrazić je swobodnie mową, a tym bardziej pismem. Dziecko nie jest artystą, ale liczni psychologowie i artyści uznają, że można nazywać działalność plastyczną dzieci twórczością, jest w niej bowiem to "wynalazcze myślenie", od którego zaczyna się wszelka twórczość.
    Dziecko pracuje i bawi się równocześnie, a wyniki tej zabawy podziwiają często artyści, lecz właśnie ta łatwość tworzenia rzeczy pełnych uroku, którą widzimy u wielu małych dzieci, utrudnia wczesne rozpoznanie wybitnych zdolności plastycznych, wśród dużej ilości pięknych prac bowiem niełatwo wyróżnić najlepsze. Tak jak trudno wiedzieć, z których dzieci wyrosną mili i pełni uroku osobistego dorośli ludzie, gdy niemal wszystkie małe dzieci mają nieodparty wdzięk.
    W grupie dzieci ocenę zdolności plastycznych komplikuje wielka wśród nich łatwość naśladowania, i to wielokrotnego, a więc często cudzy pomysł zostaje ozdobiony własnymi dodatkami, a te znowu powtarzane są przez pierwszego autora. Na koniec trudno ustalić, kto kogo naśladuje.
    Zdarza się też, że właśnie najzdolniejsze dzieci napotykają w swej pracy trudności, które omijają ich przeciętnie uzdolnieni koledzy. Powodem są śmiałe plany, których potem nie udaje się wykonać, bo dziecko nie idzie utartą drogą, szuka ciągle czegoś nowego, ma zaskakujące skojarzenia i oryginalne pomysły na większą miarę niż niewielkie jeszcze umiejętności. Wynikiem wtedy bywa niepowodzenie artystyczne i czasem dopiero w późniejszych latach można właściwie ocenić wybitną jednostkę.
    Artystyczne kłopoty i trudności odczuwają raczej starsze dzieci niż zupełnie małe, bo te dają sobie radę z najtrudniejszymi zadaniami, może dlatego, że tych trudności wcale nie widzą.
    Tak więc doświadczony wychowawca bardzo niechętnie wypowiada stanowczą opinię o zdolnościach dzieci. Bardzo zawodne są konkursy i egzaminy, dlatego przyjmowanie uczniów do szkół artystycznych i wstępna selekcja tak wiele u nauczycieli wzbudzają wątpliwości. Niektórzy twierdzą nawet, że o prawdziwych zdolnościach dzieci i młodzieży można cokolwiek wiedzieć dopiero po pół roku nauki w szkole, wtedy wyrównuje się poziom, grupy uczniowskiej, której przygotowanie do egzaminu było bardzo różne, a więc i porównywanie jest zawodne.
    Jeżeli ambitni uczniowie mieli utalentowanych nauczycieli-artystów, a w najbliższym otoczeniu zdolnych i zamiłowanych w pracy kolegów, to przy wstępnej ocenie mogą uzyskać lepszą opinię, niż na to zasługują. Obycie w środowisku artystycznym daje wrażenie wrodzonej wrażliwości i kultury, a również prace plastyczne sugerują śmiałą myśl i własną wizję artystyczną, które to przedmioty bywają wrodzone lub osiągnięte wytrwałą pracą, ale mogą być też zapożyczone i naśladowcze. W każdej szkole artystycznej zdarzają się takie przykłady.
    Sytuacja jest czasem odwrotna i nie sposób poznać dużych zdolności, które istnieją, ale nie mogą się wyrazić.
    Kilkakrotnie przynoszono mi do oceny prace starszych dzieci, które miały wielkie zamiłowanie do zajęć artystycznych, ale to, co mi pokazywano, było beznadziejnie banalne i ubogie. Nieporadne rysunki ołówkiem na kratkowanych kartkach z zeszytu były zupełnie nieciekawe, zastanawiała tylko namiętna chęć rysowania. Czternastoletni chłopiec groził nawet samobójstwem, jeżeli nie będzie się uczył malować, i to skłoniło matkę do szukania pomocy pedagogicznej.
    Dzieci te otrzymały później dobre pędzle, farby i trochę opieki nauczycieli-plastyków. Po kilku tygodniach trudno było uwierzyć, że nowe prace malarskie i poprzednie rysunki wykonały te same ręce. Duże zdolności nie mogły być widoczne, dopóki dzieci nie miały dostępu do żadnych odpowiednich narzędzi i materiałów, jedyną poszlaką było tylko głębokie pragnienie malowania.

Upodobanie do zajęć plastycznych    

    Wielu nauczycieli sądzi, że najistotniejszą sprawą w ocenie zdolności plastycznych dzieci jest zamiłowanie do prac artystycznych lub brak zainteresowania. Jest to praktyczne spojrzenie, bo jeżeli dziecko nie lubi zajęć artystycznych, a przekłada nad nie inne sposoby spędzania czasu, to nie jest zbyt istotne, czy ma zdolności, czy też nie ma. Bez pracy nie przyjdą dobre wyniki, a zmusić nikogo do pracy twórczej nie można. Plastyka należy do tego rodzaju sztuk, w których mechaniczne ćwiczenia, nawet najdłuższe, nie posuwają naprzód sprawy kształcenia.
    A jeśli dzieci rozmiłowane są w tej pracy, a później okaże się, że nie mają zdolności? Odpowiedzieć można z przekonaniem, że gdyby nawet tak miało być, to tym dzieciom trzeba również pozwolić na pracę artystyczną, a nawet więcej — należy ją ułatwić. Przede wszystkim zapewnić im przy zajęciach spokój i życzliwość, dostarczyć potrzebnych narzędzi i materiałów, a dla starszych dzieci postarać się o kierunek artystyczny dobrego nauczyciela. Dzieci pozostawione zupełnie bez opieki pedagogicznej tracą nieraz czas na kopiowanie bezwartościowych obrazków lub wielkie ilości papieru zapełniają banalnymi rysunkami, przedstawiając w jednakowy sposób wciąż takie same postacie i przedmioty. Taka praca nie ma większej wartości, bo dziecko ani nie uczy się baczniejszej obserwacji świata, ani nie wzbogaca swych możliwości przedstawiania przez obrazy tego, co czuje i co myśli. Rysunek nie jest wtedy dla niego drogą rozwoju, ale mechanicznym powtarzaniem mało wartościowych schematów.
    Jeżeli pracy dziecka nada się dobry kierunek i gdy otrzyma ono sprzyjające warunki, to nie szkoda nawet wielu godzin, które spędzi przy tej robocie-zabawie. Wskazówką jest zachowanie dziecka i jego zamiłowania do tych czy innych zajęć artystycznych.
    Istnieje w psychologii uproszczony podział na trzy rodzaje zdolności: jedni ludzie myślą więcej słowem,    inni liczbą, a jeszcze inni raczej obrazem. Każda z tych trzech grup najłatwiej zdobywa wiedzę i najpełniej wypowiada siebie we właściwym dla swoich zdolności sposobie, a więc dzieci należące do myślących obrazem, wzrokowców, a takich jest bardzo wiele, najłatwiej uczą się przez wszelkie metody wizualne, a swoje przeżycia i myśli wypowiadają przez kształty i kolory. Oczywiście sprawa jest bardziej złożona, bo ludzie dorośli i dzieci rzadko są przedstawicielami jednego tylko sposobu myślenia, można jednak przyjąć, że dzieci o typie wzrokowym powinny mieć szczególnie dużo możliwości uprawiania wszelkich zajęć plastycznych. Nie znaczy to wcale, aby wszystkie miały zostać kiedyś artystami, lecz wiele z nich wybierze prawdopodobnie zawód, w którym żywa obserwacja, pamięć wzrokowa, wyobraźnia i trafne wyczucie przestrzeni będą miały duże znaczenie. Dla ich rozwoju rysunek, malarstwo i wszelkie zajęcia plastyczne są bardzo ważne.
    A gdy dziecko ani zdolności, ani wielkich chęci do prac artystycznych nie okazuje? No cóż — trzeba je zachęcać i dawać atrakcyjne materiały, na przykład dobre farby, ładne kolorowe papiery i glinę. Wiemy, jak trudno stwierdzić z całą pewnością trwałe zdolności dziecka, ale równie niepewne jest wyrokowanie, że ich nie ma. Ale nawet gdyby tych zdolności było niewiele, nie można się zniechęcać, bo właściwa atmosfera sprzyja rozwojowi, a wychowanie dziecka to nie tylko dążenie, by rozwinąć wrodzone zdolności, ale i starania, by wyrównać wszelkie braki.
    
Dzieci specjalnej troski    

    Tak więc niełatwo powiedzieć, jakim dzieciom zajęcia artystyczne są bardziej potrzebne — najzdolniejszym czy też mniej zdolnym.
    Wszelkie kontakty ze sztuką dają wiele korzyści w wychowaniu dzieci specjalnej troski, które zostały pokrzywdzone przez los i nie mają pełnego dostępu do radości dziecięcych, a często również i nadziei uzyskania zwykłych sprawności życiowych. Przy wszelkich upośledzeniach zmysłów, przy przewlekłych chorobach, przy ograniczeniu umysłowym, przy ograniczeniach ruchowych zajęcia plastyczne, oprócz swych zadań kształcących, spełniają wielką rolę jako odprężenie, jako możliwość wypowiedzenia siebie przez ekspresję artystyczną, czasem jedną z niewielu, do których dziecko jest zdolne.
    Twórczość plastyczna rozluźnia wewnętrzne napięcia, daje radość i satysfakcję, ponieważ dzieci chore i upośledzone widzą swe możliwości w działaniu, i to działaniu, które daje nieraz zupełnie dobre wyniki.
    Zajęcia plastyczne pomagają bardzo w usprawnianiu ruchowym chorych dzieci, szczególnie lepienie z gliny, wyklejanki i plecionki, dlatego są z dużym powodzeniem stosowane coraz szerzej w szpitalach i sanatoriach; tym bardziej powinno je mieć chore dziecko w domu.
    Bardzo istotną cechą tego usprawnienia jest odwracanie uwagi dziecka od samego ćwiczenia, które mogłoby być nużące, a kierowanie jej na wykonanie odpowiedniego przedmiotu. Dziecko gimnastykuje dłonie i palce prawie nieświadomie, wykonuje ruchy konieczne dla osiągnięcia wyniku w celowym działaniu i pochłonięte ciekawą pracą nie odczuwa znużenia.
    Prowadzenie tych zajęć w sali szpitalnej jest jednak dość uciążliwe dla opiekunów dzieci, są to czynności, przy których łatwo o nieporządek, a nawet o pobrudzenie i pacjentów, i bielizny pościelowej, dlatego wymagają starannego przygotowania i wielkiej uwagi nauczyciela, a często również dodatkowej pracy salowych. Jeśli jednak w wyniku tych starań chore dzieci mają lepsze samopoczucie, jeśli można zobaczyć ich ożywienie i usłyszeć wesoły śmiech, to i nauczyciele pracują z większą gorliwością, i biały personel okazuje większą tolerancję.
    Dziecko, które choruje w domu, otoczone troskliwością rodziny, potrzebuje również zajęć artystycznych, malowania, lepienia, wycinania, zajęć, które kształcą, rozwijają i radują.

    Zajęcia plastyczne chorych dzieci to nie tylko sprawa organizacji pracy pod względem technicznym, by dzieci mogły je wykonać, ale również trudne zadanie dostarczenia wrażeń wzrokowych, których są pozbawione, przebywając dłuższy czas w swoim łóżeczku. Codzienna monotonia życia działa przygnębiająco, a przy dłuższej chorobie dziecko nie tylko odczuwa dolegliwości z powodu złego stanu zdrowia, ale jednocześnie traci co dzień, co tydzień cenny czas, w którym mogłoby, gdyby było zdrowe, nawiązywać bliższy kontakt ze światem, poznawać go, uczyć się i rozwijać.
    Dlatego mądrzy i ofiarni opiekunowie starają się tę pustą przestrzeń zapełnić i dostarczać choremu dziecku tak wiele dobrych wrażeń i przeżyć, ile jest ono zdolne przyjąć ze względu na słabe siły i ograniczenia, które wprowadza leczenie.
    Prace plastyczne mają ważne miejsce wśród różnych form nauki i zabawy dostępnych dla chorych dzieci. Zaletą tych zajęć jest wielostronność; dają dziecku zachętę do baczniejszej obserwacji otoczenia oraz skłaniają do aktywności.
    Opiekunowie muszą dokładać wielu starań i pomysłowości, aby dzieci zabawić i uczyć. W szpitalach i sanatoriach sprowadzają na sale chorych dzieci rozmaitych gości, a więc ludzi, których praca interesuje dzieci, a sam wygląd zewnętrzny zaciekawia, na przykład ludzi w mundurach: marynarzy, milicjantów, górników. Wielkie wrażenie wywołuje zawsze gra na instrumentach.
    Szczególnie ważne dla dzieci są też wizyty zwierząt, kiedy z łóżeczek mogą obserwować psa, kota, ptaka lub ryby w wodzie, bo ryb wyjętych z wody nie należy pokazywać, każde zwierzę, na które patrzy chore dziecko, powinno poruszać się naturalnie i możliwie swobodnie. Raz do sanatorium w Rabce przyszła „zaproszona" przez wychowawczynię koza. Koza chodziła między łóżeczkami i zjadła z doniczek zielony owies, który dzieci przedtem specjalnie dla niej wyhodowały. Gdy tak atrakcyjne modele wejdą na salę, ożywia się chęć malowania, rysowania, lepienia, dziecko pracuje chętnie, a nawet z zapałem i nie pamięta o bólu i smutku.
    Dzieci, które chorują dłużej, potrzebują w domu jakiegoś zwierzęcia-towarzysza, najmilszy jest zaprzyjaźniony, opiekuńczy pies, ale jeżeli warunki nie pozwalają, by mieć go w domu, wiele radości dać może inne zwierzę : kot, kanarek, chomik syryjski, biała myszka, a nawet rybki w akwarium. Czasem rodzice w imię porządku i higieny nie dopuszczają w pobliże łóżeczka żadnego zwierzęcia, zapominając, że istnieje również higiena psychiczna, a dziecko dłużej chorujące potrzebuje rozrywki, oderwania od swoich smutków. Obserwacja zwierzęcia i przyjazny z nim kontakt ma dobry wpływ na zdrowie psychiczne chorego dziecka.    
    
    Zajęcia plastyczne są pomocnym narzędziem w wychowaniu dzieci upośledzonych umysłowo. Same ćwiczenia manualne mają wielkie znaczenie dla ogólnego rozwoju dziecka, ale równie ważne jest kształcenie w precyzowaniu pojęć przez ekspresję plastyczną.
    Dzieci te z dużym trudem posługują się słowem, w tej dziedzinie są wyraźnie "młodsze" od swoich rówieśników. Łatwiejsza jest dla nich wypowiedź przez obraz i kształt, a więc przez malarstwo, rysunek i modelowanie, niż za pomocą słów. Z tej plastycznej wypowiedzi dziecka nie można rezygnować, trzeba ją ułatwiać i starać się, by była coraz bogatsza, bo mamy wtedy możliwość lepszego poznania, głębszego wniknięcia w jego myślenie, a dziecko przez działanie, które jest graficzną formą gawędy i opowiadania, uczy się baczniejszej obserwacji i przyzwyczaja do „zdawania sprawy" z tego, co widzi i co pamięta. Sposobem plastycznym, przez barwy i kształty, stara się wyrazić informacje o rzeczach i swoje uczucia z nimi 'związane.
    Czasem dzieci upośledzone umysłowo mają wielkie wyczucie kolorów, dają sobie też zupełnie nieźle radę z formą rzeźbiarską tak, że obrazki ich i rzeźbki mają wiele indywidualności i wyrazu, także proporcje bywają zupełnie właściwe. Dzieci, których upośledzenie występuje wyraźnie w nauce szkolnej, mają często zdolności rzeźbiarskie nie mniejsze niż ich normalni rówieśnicy, a malarstwo tych dzieci bywa pełne uroku.
    Dzieci specjalnej troski mają szczególne prawo do zajęć artystycznych, które mogą im dać tak wiele radości i prawdziwego pożytku. Stale żywe jest hasło Instytutu Pedagogiki Specjalnej, że wszystkie dzieci "pragną żyć, rozwijać się, być kochane, coś umieć i znaczyć".
    Zdrowe dzieci najlepiej pracują w małych grupach, gdyż towarzystwo pobudza ich energię, i dlatego bardzo dobre wyniki mają tak często kółka zajęć pozalekcyjnych i zespoły plastyczne w domach kultury.
    Niektóre dzieci lubią pracować same w domu, ale i dla nich pożyteczne jest spotkanie z grupą rówieśników, którzy mają podobne zamiłowania. Indywidualne lekcje, nawet gdyby rodzice mogli je zorganizować, nie są najlepszą formą kierowania pracą artystyczną dziecka właśnie dlatego, że uwaga nauczyciela jest skierowana wyłącznie na jedno dziecko. Odczuwa ono onieśmielenie lub, przeciwnie, nabiera poczucia zbytniej ważności i zaczyna szczególnie cenić wszystko, co zrobi. Czasem uważa siebie za artystę, a własne prace celebruje jak dzieła sztuki. I wtedy zaczyna się poważniejsze niebezpieczeństwo wychowawcze.
    
Dzieci szczególnie uzdolnione    
    
    Sytuacja staje się gorsza, gdy rodzice i krewni uwierzą w wybitny talent dziecka. W wieku kilku lub nawet kilkunastu lat nie można jeszcze rokować o talencie, ale gdy decyzja rodzinna zapadnie, kariera artystyczna syna lub córki staje się na czas pewien celem wszystkich wysiłków.
    Nie są to u nas przypadki zbyt częste, nie mamy bowiem kultu gwiazd filmowych i sportowych ani efektownych karier "cudownych dzieci". System społeczny uniemożliwia wyciąganie korzyści materialnych ze sławy dzieci, czyli nie może działać najsilniejszy motor organizowania rozgłosu, ale mimo to zdarza się, że wielka ambicja rodziców i sprzyjające okoliczności, w których zwykle ważną rolę gra artykuł w którymś z poczytnych pism, sprawiają, że zdolne dziecko staje się sławne. Nie jest to u nas sława zbyt głośna i rozległa, ale czasem wystarczy, by na kilka lat wytrącić z równowagi bardzo młodą osobę, a lata te nie zawsze dają się odrobić i następuje wykolejenie na dłuższy czas. Chłopiec albo dziewczynka uznani za geniuszy są przekonani, że mają obowiązki wyłącznie wobec swego talentu, a więc zwolnieni są od wymagań swego środowiska, a zwłaszcza szkoły. Następują wtedy niepowodzenia w nauce szkolnej, często zachowanie niewłaściwe dla ucznia i nawet przerwanie nauki.
    Trzeba powiedzieć wyraźnie, że zdolne dziecko, uznane przez rodzinę i otoczenie za wybitnego artystę, wykoleja się bardzo łatwo. Działają tu zawsze podobne mechanizmy psychiczne i społeczne.
    Zdarza się, że dziecko otoczone miłością, dobre i rozsądne z natury, pozostaje ciche i spokojne nawet "u szczytu sławy", ale kryzys przychodzi później. Jak długo młoda gwiazda czuła się nie zagrożona w swoim blasku, tak długo zachowywała względy dla otoczenia, które darzyło ją uznaniem. Wobec kolegów — łaskawa uprzejmość, wobec nauczycieli — grzeczność młodego króla.
    Przychodzi jednak czas skonfrontowania swoich możliwości artystycznych ze zdolnościami innych młodych ludzi, a nastąpić to może w szkole artystycznej, w ognisku plastycznym lub w jakimkolwiek zespole dzieci lub młodzieży, który zbiera się dla uprawiania plastyki. Im więcej "gwiazd", tym częstszych konfliktów i burz należy oczekiwać na początku pracy w takim zespole. Aż trudno uwierzyć, jak gwałtownie i wprost ordynarnie potrafią się kłócić i zwalczać pozornie delikatni i dobrze wychowani chłopcy i dziewczynki, jeżeli w dążeniu do pierwszego miejsca poczują się konkurentami.
    Na szczęście jednak, w dobrze prowadzonym zespole, po tej próbie sił zatargi mijają, a dawni przeciwnicy mogą nawet zostać przyjaciółmi, mimo to nie ustaje ostra rywalizacja, bo ambicje, raz rozkołysane nadmiernie, niełatwo się zaspokajają. Geniusze domowi muszą zrozumieć, że są po prostu uzdolnionymi młodymi ludźmi, a zanim staną się artystami, przejdzie jeszcze wiele lat trudów i wysiłków.
    Nie wszystkie "gwiazdy" umieją się pogodzić z tym, że mają te same prawa, co reszta kolegów. Zdolny chłopiec albo dziewczynka zbyt przywykli do pierwszego miejsca i uwierzyli w swój talent, a gdy ta wiara przestaje mieć oparcie, następuje załamanie, czasami bardzo dramatyczne. Jedni wycofują się z zespołu i uciekają, inni przechodzą do opozycji i aby zachować wiarę w siebie, starają się, by nauczyciel stracił zaufanie wychowanków i chcą rozbić zespół, w którym ich nie uznano.
    Jeżeli nawet nie dochodzi do takich sytuacji, to i tak przekonanie o własnym talencie nie jest dla dziecka korzystne. Można by przeprowadzić pewną analogię z zawodami sportowymi: znani i sławni zawodnicy bardziej denerwują się przed startem niż nowi i zupełnie jeszcze nie znani, dla których zwycięstwo jest sukcesem, przegrana zaś nie oznacza klęski. A „dobra forma" w sztuce jest równie zawodna jak w sporcie, ale na pewno mniej wymierna.
    Są to sprawy bardzo delikatne. Dziecko potrzebuje ciepłej zachęty, aprobaty i zainteresowania, musi wiedzieć, że jego bliscy wierzą w nie, ale nie powinno odczuwać, że powodzenie jest obowiązkiem, a stałe sukcesy — jedynym sprawdzianem jego zdolności.    
    
Konkursy i wystawy

    Mamy w Polsce liczne konkursy na prace dzieci, otrzymujemy również wiele zaproszeń z zagranicy na wystawy rysunków dziecięcych.
    Dzieci dobrze reprezentują nasz kraj, otrzymują bowiem na międzynarodowych wystawach nagrody i wyróżnienia.
    Nagroda jest zawsze wielką radością dla dziecka, a jeszcze większą dla rodziców, i należy się nią cieszyć jak miłym upominkiem losu, nie trzeba je-' dnak zapominać, że wszelkie nagradzanie twórczości dzieci ma w sobie pewną przypadkowość.
    Często komisje kwalifikacyjne złożone z artystów-nauczycieli stoją przed trudnym wyborem, które z jednakowo dobrych rysunków dzieci mają otrzymać nagrody, a które pozostać nie wyróżnione, nagród bowiem jest zwykle ograniczona ilość. Dlatego członkowie komisji wolą zawsze mieć do rozdania wiele nagród o niższej wartości niż kilka bardzo cennych. Sprawiedliwiej jest, wobec starań dzieci, nagrodzić wszystkie dobre prace.
    Konkursy są miłym urozmaiceniem, nie powinny być nigdy celem pracy dzieci. Zresztą trzeba zauważyć, że nerwową atmosferę wywołują sami dorośli, bo dzieci zachowują zwykle spokój i nie przejmują się sprawą tak bardzo. Charakterystyczna jest trzeźwa opinia ośmioletniego chłopca, który dowiedział się, że jego prace wyróżniła komisja: „Po oo moje rysunki posyłać do Japonii, czy tam ktoś mnie zna, czy o mnie słyszał?"
    W spokojnej atmosferze twórczość dziecka rozwija się najlepiej, gdyż potrzebna jest zawsze życzliwa, serdeczna zachęta i uznanie dla wysiłków, wspólna radość z powodzenia, nawet bardzo małego, i poczucie, że wiele możliwości niesie każdemu młodemu człowiekowi przyszłość. Nieraz utalentowani artyści już w dzieciństwie zapowiadali nieprzeciętne zdolności artystyczne, ale bywało też inaczej, gdy poważna twórczość plastyczna zaczynała się w dojrzalszych latach, nie zapowiadana.
    Nie trzeba sobie wyobrażać, że artyści jak odosobnione góry wyrastają ponad tłum zwykłych ludzi zajętych mrówczą, codzienną pracą, ludzi, którzy sztuki nie potrzebują. Sztuka mogłaby towarzyszyć wszystkim ludziom co dnia i w święto, gdyby już w latach dziecięcych poznali jej uroki.
    Dzieci, które przeszły piękną szkołę zajęć artystycznych, będą jednak w przyszłości wykonywały najczęściej inną pracę, lecz z dziecięcych zamiło-wań pozostanie im kultura i umiłowanie piękna, a również pewna twórcza postawa umysłu, którą przeniosą do innych dziedzin życia.
    


Zobacz pozostałe aktualności

aleksandra.kuc
Data komentarza: 2011-10-07 14:27:49

Dziękuję za tak trafny artykuł. W zupełności się z nim zgadzam. Proszę o pozwolenie autora o możliwość zacytowania niektórych fragmentów na spotkaniu z nauczycielami. Pozdrawiam Aleksandra Potocka - Kuc

Skomentuj

Galeria rysunków - najnowsze

Najnowsze opowiadania


Kontakt

Gulanty
pomoc@gulanty.pl

2